Niksa

Z GW Wiki

Spis treści

O rasie

Niksy, zwane także najadami, to strażniczki jezior i strumieni. Są na stałe związane ze swoim zbiornikiem wodnym, który traktują jako swój dom. Same odnajdują miejsce swojego zamieszkania i wybierają je dla siebie. Nie jest do końca jasne na jakiej zasadzie to działa, jednak potrafią przebyć długą drogę nim trafią na przeznaczoną im Wodę.

Najczęściej niksy można spotkań pojedynczo, nad brzegiem ich Wody bądź w mieście, do którego czasem się udają. Można je poznać po mokrym ubraniu i włosach, jak i sinej skórze. Mówią głosem melodyjnym, często używając wszelkich zagadek i metafor, choć nie jest do końca wiadome dlaczego tak się dzieje. Są rasą ziemnowodną i w przeciwieństwie do syren mają nogi. Niksy są miłośniczkami muzyki i tańca, pod każdą postacią. Gdy ktoś chce je znaleźć, powinien szukać nad brzegiem jezior i wszelakich wód prostych instrumentów z trzciny.

Często zdarza się, że niksy zwabiają kogoś nad swoją Wodę, jednak czynią to jedynie po to, by zdobyć towarzysza, a nie po to by wyrządzić mu jakąkolwiek krzywdę. Najady są niezwykle ciekawskie, nie istnieją dla nich tematy tabu, chętnie rozmawiają na wszelkie tematy. Choć są bardzo bezpośrednie, rzadko zdradzają komukolwiek własne tajemnice.

Najady w każdym konflikcie starają się pozostać bezstronne, gdyż są istotami delikatnymi i niezbyt wytrzymałymi. Najczęściej zajmują się krawiectwem bądź magią, nigdy nie sięgają po broń, chyba, że są do tego zmuszone. Nie potrafią jednak walczyć.

Te istoty, choć są samotniczkami, dość szybko przywiązują się do innych uczuciowo. Jeśli serce niksy zostanie zranione, potrafi ona na bardzo długi czas ukryć się w swojej Wodzie i nie opuszczać jej ani na chwilę.

Wygląd

Najady są drobnej budowy. Skóra niks, z powodu ich częstego przebywania w wodzie lub jej pobliżu, zwykle ma nieco sinawy lub niebieski odcień. Kolor włosów przyjmuje wszelkie odcienie niebieskiego i zielonego, od jasnych po całkiem ciemne, wpadające w czerń, a nawet blondu. Barwa oczu również utrzymuje się w kolorach niebieskich i zielonych. Usta są całkiem sine, jak u mocno przemarzniętej osoby.

Niksy nie są rasą długowieczną, żyją podobnie jak ludzie.

Najady, jako stworzenia wodne, gdziekolwiek się nie pojawią ociekają wręcz wodą bądź mają przynajmniej wilgotne włosy i ubranie, na które zwykle składa się prosta sukienka i trzewiki. Nie przepadają za noszeniem zbyt wielu materiałów, buty na ich nogach można ujrzeć jedynie gdy do karczmy bądź miasta się udadzą, wiedzione wrodzoną ciekawością, a i też nie zawsze to robią.

Charakterystyka

Dla niks najważniejsza jest ich Woda i jej mieszkańcy, których bronią za wszelką cenę. Jeśli ktoś będzie próbował zniszczyć jej dom - odpłacają pięknym za nadobne. Nie są jednak skłonne ku ranieniu czy zabijaniu, zwykle przepłaszają swoich wrogów. Dopiero w ostateczności uciekają się do bardziej brutalnych środków.

Niksy nie są do nikogo uprzedzone pod względem rasowym, traktują każdego tak, jak owa osoba odnosi się do ich Wody i samych niks. Nie szukają na siłę wrogów, nie dążą też do zdobycia wielu przyjaciół. Przyzwyczajone do samotnego życia mają często problemy z kontaktami międzyludzkimi, którym nie sprzyja wrodzona ciekawość i chęć otrzymania takiej odpowiedzi na każde zadanie pytanie, która je usatysfakcjonuje. Czasem w tym dążeniu potrafią być naprawdę męczące i irytujące, gdyż nie istnieją dla nich tematy nieodpowiednie.

Zwykle, zamiast wprost, mówią zagadkami, starają się być tajemnicze. Momentami nawet złośliwe czy ironiczne. W takich momentach ciężko je zrozumieć, choć innym niksą nie przysparza to problemów. Bardzo często również układając swoje słowa w przeróżne piosenki, dopełniając je o wymyślony przez siebie taniec czy melodię.

Historia

Powoli zmierzchało.

- Bierz kosę i idziemy. Jutro dokończymy resztę. – Rzekł mężczyzna imieniem Ramon zmęczonym głosem.

- Jeszcze tylko trochę. Nie minie godzina i całe zborze pokotem legnie. – Odparł mu młodszy chłopak.

- Robota nie zając, nie ucieknie. Jutro też jest dzień.

- Ale jeszcze trochę? Damy radę, słońce jeszcze nie zaszło. – Młodzian usilnie starał się postawić na swoim.

- Ale niedługo zajdzie i co potem? Do domu po ciemku będziemy wracać? Ojciec będzie się martwił.

- Masz rację, bracie. Chodźmy. – Przekonał się wreszcie.

Wzięli więc kosy i ruszyli z pola ku swojemu domu. Droga akurat wypadła im przez las, starą dobrze im znaną dróżką, którą, jak co roku przy Żniwach, pokonywali wielokroć. Czasem zbaczali z drogi, by zagłębić się w las w stronę całkiem sporego jeziora i tam ochłodzić się kąpielą po ciężkiej pracy lub by ryb nałowić. Teraz jednak nie było na to czasu. W lesie mrok zapadał coraz szybciej i bracia musieli przyspieszyć kroku. Mimo iż znali ów las, a może właśnie dlatego, woleli unikać błądzenia po nocy. Różne zwierza żyły w okolicy, choć one i najmniejszym zmartwieniem były.

- Słyszałeś? – Odezwał się nagle młodszy chłopak, zatrzymując się w miejscu.

- Co miałem słyszeć? Nic nie słyszałem. Idziemy dalej. – Rzucił z irytacją jego brat, nie przestając iść naprzód.

- To chyba śpiew? – Nadal nie ustępował młodzik. Oczy mu rozbłysły, a na twarzy pojawił się uśmiech. Brat znał to doskonale. Postanowił podjąć radykalne środki.

- To wiatr w liściach. – Strzelił młodszego przez potylicę aż tamtego zamroczyło.

- Ajjj! Za co? – Pisnął oburzony, rozcierając obolałe miejsce.

- Chodź i nie wygłupiaj się - Mruknął Ramon, łapiąc brata za łokieć. Jednak jak na złość jednak śpiew stał się wyraźniejszy. Nie można już go było pomylić z ułudnym szumem liści czy wiatrem.

- Słyszysz?! Nie wydawało mi się! Ktoś śpiewa. Ktoś bardzo pięknie śpiewa. Tutaj, nad jeziorem pewnie! – Energiczniej rzucił chłopak, spoglądają w stronę brata, po czym krok w stronę zarośli uczynił.

- Nie mamy czasu. Chodź, bo się całkiem ściemni.

- Tylko na chwilkę. Popatrzymy, chociaż trochę... – Zaczął błagalnie, jednak nie dane mu było dokończyć.

- Nie! – Rzucił surowo starszy brat. Może surowiej niż powinien. – Topielicy ci się zachciało? Jeszcze cię wciągnie pod wodę i co? Sam będę jutro zboże kosił? – Dodał już nieco weselej by złagodzić wcześniejsze emocje, a i brata skłonić by do domu ruszyli.

- Przecież topielic nie ma, daj spokój - Machnął dłonią lekceważąco młodszy chłopak.

- To kto śpiewa? – Zapytał starszy z ironią w głosie.

- Więc sprawdźmy. – Odparł szybko młodzik, licząc, że brata przekona.

- Nie. Do domu idziemy. Ojciec pewnie już się martwi.

- Ale tylko chwilę, jedną chwileczkę no... – Uparcie ciągnął młodszy z braci.

- Powiedziałem coś! – Zniecierpliwiony Ramon uciął tym rozmowę. Był starszy i jego zdanie się tutaj liczyło. Młodszy zagryzł jedynie wargi i butnie ruszył z miejsca, przez całą drogę nie odzywając się już ani słowem. Starszy chłopak spojrzał jeszcze w stronę skąd śpiew dochodził, zmrużył gniewnie oczy i również ruszył nie zważając na nic.


Gdy w domu się znaleźli, i do snu układali po zmroku, nadal słowem się do siebie nie odezwali. Młodszy nie mógł zasnąć. Myślami wracał do cudownego śpiewu, który w lesie usłyszał, nie mogąc wyrzucić go z pamięci. Oczy błędnie krążyły po całym pokoju, jakby szukając jakiegoś wyjaśnienia. Przez zabrudzone okno wlewał się promień księżyca. Noc zadziwiała swą jasnością, a i tylko zachęcała młodzika, by dom opuścić. Gdy dosłyszał miarowy oddech i chrapanie brata, z którym dzielił pokój, ostrożnie uniósł się z posłania. Nie minęła chwila, gdy już biegł przez pola za domostwem. Dopadł do lasu niewiele później, zatrzymując się jedynie by złapać oddech. Poprawił pas z myśliwskim nożem, który z przezorności zabrał ze sobą i westchnąwszy wszedł pośród drzewa.

Po ciemku o wiele trudniej było mu odnaleźć miejsce, z którego po raz ostatni słyszał cudną symfonię. Ale znów go dobiegł ten głos. Głos napawający euforią i pragnieniem. Wkoło niego pierzchały drobne zwierzątka, lecz on ich jakby wcale nie zauważał. Był oczarowany. Jedyne, co go obchodziło to by iść, cały czas iść w stronę skąd dochodziła owa urocza melodia. Zakradł się po cichu, ukrywając w krzakach by swobodnie mógł wszystko obserwować. Teraz już dokładnie słyszał słowa pieśni.

Zrodziła mnie matka w odmęcie Przęśliny
Za mamki żem miała ino te trzciny
Przyjaciół z nikąd, wróg dookoła
Przyszłego życia trudna to szkoła

Strażniczką będziesz córciu nadobna
Lecz tyś strażniczkom wcale niepodobna
Rozwiany włos, twarz, radosna mina
Oby przez ciebie nie znikła Przęślina

Hej! Kochana, Kochana, Kochana!
Pilnuj ty wód od zmroku do rana
Pilnuj ty....

Gdy urzeczony młodzik przypadkiem potrząsnął gałązkę melodia umilkła. Przeklął się w duchu za tą niefrasobliwość i zląkł niezmiernie, iż pierzchła mu nadobna śpiewaczka.

-Kto tu?! – Ozwał się dziewczęcy głos pełen niepokoju. – Kogo noc niesie?

– Z początku nic się nie ruszyło, lecz chłopak zebrał się wreszcie w sobie i opanował drżenie rąk oraz uginające się pod nim kolana. Niezgrabnie wydostał się spośród krzaków, klnąc pod nosem. Gdy zahaczył nogą o korzeń i niemal wyłożył jak długi dziewczyna zachichotała. Lecz nie uciekła, czego się obawiał niezmiernie. Nieśmiało uniósł wzrok i zobaczył ją. A widok ten zaparł mu dech w piersi. Dziewczyna nieco blada, skąpana w świetle księżyca zdawała się lśnić. Siedziała sobie na kamieniu podrygując nóżką jak gdyby nigdy nic. Mokre włosy srebrzyły się niezwykle, oczy bystre wpatrzone weń ciekawie lustrowały go od dołu do góry. Smukłe ciało spowijała lekka tkanina, cała mokra i do ciała przyległa, kusząco prześwitując i podkreślając to, co zgoła winna zakrywać najzacieklej. Zapewne wpatrywałby się swoim cielęcym bezmyślnym wzrokiem dalej, gdyby nie przyprowadziło go do porządku.

- Ktoś Ty?! Czemu mnie nachodzisz? – Rzuciła ostro. W jej głosie nie było już ani krztyny strachu. Była zimna pewność siebie, przez którą młodzik zmieszał się zupełnie niepewny. Na ustach dziewczyny wpełzł szelmowski uśmiech.

- Yyy...ja...- Zaczął dukać.

- No widzę, że ty. Ale czy to ty ma jakieś imię? – Wpadła mu w słowo.

- Ramin. – Rzucił. – Syn Athona, pasterza. – Wyrzucił wreszcie z siebie. Ciągle miał spuszczoną głowę, gdyż widok dziewczyny go onieśmielał. Jednak chłopięca ciekawość raz po raz kazała mu zerkać. – Jesteś Topielica? – Wypalił nagle. Ta jednak zaniosła się perlistym śmiechem, tak rozkosznym i uroczym, że chłopakowi zrobiło się wstyd. Zbłaźnił się.

- Na imię mi Lorelain. Jestem Niksą, Najadą, jeśli wolisz. – Odparła melodyjnym głosem.

- Najksą…...Ni...Czym? – Próbując powtórzyć trudne słowa, Ramin spasował.

- Strażniczką wody lichy chłopcze. Bo każda rzeczka, strumyk czy jezioro potrzebuje strażniczek, potrzebuje nas, wodnych nimf, aby chroniły je przed plugastwem. Ja chronię to jezioro, Przęślinę. – Wyciągnęła dłoń i czyniąc niezbyt skomplikowany gest krzyknęła szorstko – Ma! – Niewielki słup wody trysnął ze spokojnej tafli wprost na zdziwioną twarz Ramina. Dziewczyna znów zaśmiała się. – Głupiutki, głupiutki i nierozumny. Kto by pomyślał, że w przyszłości może staniesz się moim największym wrogiem, przyczyną mej zagłady. – Dodała na poły melancholijnie na poły z wyrzutem, lecz, dla kogo?

- Ja? Nigdy bym się do tego nie przyczynił! – Krzyknął Ramin zbulwersowany i przejęty takim postrzeganiem jego osoby.

Lorelain niespodziewanie sięgnęła dłonią w bok i wydobyła ukrytą dotychczas trzcinową piszczałkę. Tak przynajmniej wyglądała. Lecz gdy zagrała nań, chłopiec już nie był taki pewien.


Nie znam głodu nie znam chłodu
Żyję w wodzie choćby z lodu
Choćby upał, żar lał z nieba
nic mi więcej nie potrzeba
Mam baczenie na jezioro
Precz, więc zła potworo


Przerwała na chwilę. Z politowaniem spojrzała na chłopca. Słuchał jej z zapartym tchem i gdy przestała zamalowało się rozczarowanie na jego twarzy.

- Proszę, nie przerywaj. Masz...Masz taki piękny głos. – Rzekł z rozmarzonymi oczyma.

- Wszystkie Niksy mają piękne głosy. W ogóle są piękne. Czy uważasz, że ja jestem piękna? – Rzuciła kokieteryjnie i zatrzepotała rzęsami. Ramin czuł jak ściska mu się gardło. Odpowiedzi był bardziej niż pewien, ale nie potrafił wykrztusić słowa. Onieśmielała go. W końcu czując jej wzrok na sobie jedyne, na co się zdobył to potakujące potrząśnięcie głową.

- Ahh. Chłopcze... Nie wiele widać wiesz o moich siostrach. Żyjemy pospołu z wodnymi stworzeniami. Każda ma swoją Wodę do obrony. A bronić trzeba. Woda daje nam Życie, a my Wodzie siebie. Bez niej giniemy. Gdy ktoś plugawi nasz dom słabniemy. Możemy umrzeć. Rozpłynąć się niczym piana. Bo czymże innym jesteśmy. Wy, ludzie, z popiołu, a my z piany. Zamknij buzię kochanieńki. – Zaśmiała się znów. – Ściągnij koszulę. – Rzuciła nagle. Chłopak zawahał się – Ściągnij ją i daj mi. Ta moja całkiem przemokła. No pospiesz się. Zimno mi. – Rozkazała kapryśnie. – A potem coś ci pokażę. – Zreflektowała się nagle.

Chłopak przełknął ślinę i niepewnie począł odpinać guziki. Nie śmiał podejść, więc rzucił. Złapała zwinnie. Teraz ona wyzbywała się swej. Ramin patrzył. Lecz gdy dekolt powiększył się znacznie i intrygująco, ta uśmiechnęła się znów przebiegle i okręciła na pięcie ukazując mu nagie plecy. Lecz nawet to robiło nań wrażenie nie małe. Wdziała jego koszulę a swą rzuciła na kamień by zrazu wprysnąć jak szczupak do wody.

- Idź do domu. – Powiedziała niespodziewanie wyłaniając jedynie głowę ponad taflę.

- Ale... Ale...Miałaś mi coś pokazać. – Odparł zaskoczony i rozczarowany.

- Skoroś nie dostrzegł tedy nie warto było ci nic ukazać. – Zaśmiała się znów.

Poczuł się oszukany. Ukradła mu koszulę. A jej... Gdzie ona?! Nie zwrócił wcześniej uwagi. Po ubraniu Niksy pozostała jedynie piana na kamieniu. Tymczasem Lorelain znów zaczęła śpiewać.


Przyszedł kiedyś chłopak młody
Ściągnął spodnie, szczał do wody
Wtem wyprysła Niksa mała
W ręku rzemień, dupsko sprała.


- Idź do domu dziecko. Idź póki nie spotkało cię coś złego. Wracaj do łóżka. Ma! – Znów opryskała go wodą. – I pozdrów swego brata Ramona. – Dodała nagle.

Chłopak już odwrócony stanął jak wryty. Skąd ona znała imię jego brata? Przecież nie wspominał o nim a tym bardziej nie wymówił jego imienia.

- Skąd ty...- Zaczął, lecz gdy spojrzał w wodę już jej nie było. Jej i jego koszuli. -Lorelain? Lorelain?! – Począł nawoływać, lecz odpowiedziała mu tylko cisza. Z umysłem wypełnionym mętlikiem wrócił do domu. Po cichu wkradł się do swego łóżka. Lecz nie mógł zasnąć. Patrzył na chrapiącego brata i zastanawiał się, co go łączyło z wodną nimfą.

Umiejętności

  • Muzykalność - prócz zwodzenia na manowce i stróżowania Niksy oddają się muzyce. Ich melodyjne pieśni niosą się z wodą hen daleko. To nie tylko śpiew ale także granie na dowolnym instrumencie (flet, skrzypce). Same też umieją wyrabiać piszczałki z trzciny. To taka muzyka komunikacyjna między Niksami. Traktują również muzykę jako zainteresowanie (coś co lubią). Muzyka Niks jest naprawdę piękna wiec zazwyczaj przyjmuje się ją z zachwytem. Zainteresowany zazwyczaj wysłuchuje jej do końca. Muzyka nie ma żadnego nadnaturalnego wpływu na Niksę.(+5 do umiejętności związanych z grą na instrumentach)
  • Wiotkość Trzciny - Niektóre źródła donoszą, iż poza śpiewem Niksy rozkoszują się w tańcu. Ich smukłe i gibkie ciała potrafią wyginać się w fantazyjne taneczne figury. Gibkość zapewnia im też możliwość zwinnego unikania ciosów przeciwnika podczas ewentualnej walki.(+5 do umiejętności Taniec i Akrobatyka)
  • Akwenum - Wodne nimfy świetnie znają swoją domenę. Każde zwierzę i roślina, każdy kamyk jest im bliski, gdyż wszystko to mają za zadanie ochraniać za wszelką cenę. Niksy nie mogłyby oddać komuś takiej wiedzy. Znają całą wodę w Fallathanie. Ta wiedzo to: głębokość i długość zbiornika, zamieszkujące ją gatunki zwierząt i rosnące w pobliżu rośliny, „bezpieczne” i „niebezpieczne” miejsca w zbiorniku. brak odzwierciedlenia w systemie)
  • Wodna Toń - Niezależnie od rodzaju i głębokości ich zbiornika jest ich domem, w którym mogą przebywać tyle ile zapragną. Domostwa Niks to cały zbiornik. Równie dobrze mogą być całe dnie pod wodą jak i na brzegu. Zwinnie pływają jak i nurkują. (+5 do pływania, postać może oddychać pod wodą)
  • Mgliste Życzenie - Śpiew jest jednym ze sposobów komunikacji między poszczególnymi Niksami. Jeśli jednak są zbyt oddalone od siebie mogą stworzyć nimb mgiełki i posłać ją w dowolnym kierunku zawarłszy weń swą myśl. Szybkość dotarcia zależy od odległości. Mgiełkę odbierają tylko Niksy. Wymaga dużej koncentracji ale nie męczy. Komunikat nie może być zbyt długi, zawierać może jedynie prostą informację. (brak odzwierciedlenia w systemie)
  • Czysta Woda - Niksa jako, że jest istotą wodną, a sama uważa się za czystą wodę potrafi zmienić swój stan w ciekły przy każdorazowym kontakcie z naturalną wodą i przy odrobinie chęci. Dzieje się tak tylko wtedy, gdy najada tego chce. Staje się wtedy zupełnie niewidoczna, jednoczy się z wodą, lub jest na wpół przeźroczysta (zachowuje kształt człowieka, ale jakby była cała z wody). Podczas zamiany zdejmuje odzież, lub pozwala jej wypłynąć na powierzchnię, gdyż materiał z wody nie jest. Zamiana jest odwracalna w każdym momencie. Najady wykorzystują ją przede wszystkim do możliwości zamieszkiwania w małych wodach (strumyczki, rzeczki), do sprawnego poruszania się po sieci wodnej i do oszukiwania nieproszonych gości. Najadę w postaci Czystej Wody może wyczuć tylko inna najada. Czas trwania przemiany 2 tury(brak odzwierciedlenia w systemie)
  • Przyjaciel - najady nie są typami wojowniczek i w walce w zasadzie nie mają najmniejszych szans. Dlatego zostały obdarowane tzw. Przyjacielem. Jest to zwierzę trzymające się przy wodzie (np. wąż wodny, ptak wodny) które ma za zadanie ochraniać nimfę. Przyjaciele charakteryzują się swoimi rozmiarami (są więksi od ich krewnych), do swojej najady jak i innych przedstawicielek rasy są całkowicie pokojowo nastawione. Przyjaciel na stałe zamieszkuje okolice zbiornika wodnego i to niksa go odnajduje stając się Przyjaciółką. Zazwyczaj nie mają imienia, pozostają całkowicie wolne i mogą przemieszczać się ze swoją Niksą po lądzie, aby sprawować pieczę nad nimfą, jednak nigdy nie udają się do miast czy większych skupisk innych istot (jak np. karczma). Wzajemnemu odnalezieniu się Przyjaciół towarzyszy magiczne "wyrycie się", najczęściej na czole, znaku kropli, wyraźnie widocznej gdy patrzy się pod kątem. Znak widoczny jest zarówno u najady, jak u jej opiekuna. Przy fabularnych rozmowach Przyjaciel jest traktowany jako chowaniec. Przy walce jest kontrolowany przez MG.(Jeden chowaniec będący zwierzęciem naturalnym (czyli bez tych z bestiariusza) należący do którejkolwiek z grupy I, przy czym jest on większy od swych przedstawicieli i silniejszy, co "awansuje go" na grupę z kontrolą MG.)
  • Szał - niksa nie umie posługiwać się bronią. Jednak, gdy ktoś jest naprawdę zły, niepoprawny i chce skrzywdzić jej Siostrę, Wodę, lub Przyjaciela wodna nimfa wpada w szał. Najada w takim stanie jest zupełnie nieobliczalna, nabiera niezwykłej siły i potrafi zabić gołymi rękami tego kto krzywdzi. Po zakończeniu szału, czyli najczęściej po ukaraniu winowajcy niksa musi wiele tygodni odpoczywać pod wodą zapadając w swojego rodzaju letarg. (+15 do siły, +10 szybkości, +5 zręczności, -20 SW na okres jednej walki, przy czym SW nie może spaść poniżej 1. Po zakończeniu walki Niksa jest skrajnie wyczerpana i musi w ciągu maksymalnie 2 godzin znaleźć się w akwenie, gdzie przez okres 1k10 tygodni następuje okres rekonwalescencji, podczas którego jest ona niezdolna do jakichkolwiek działań)

Wady

  • Zależność od wody - mimo, iż najada może przebywać na suchym lądzie, zbyt długie wizyty nie wpływają na nią dobrze. Przedstawicielka rasy może odchodzić od swojej Wody na dowolną odległość. Przynajmniej raz na dwa dni musi mieć jakikolwiek kontakt ze swoją Wodą, bez niego zwyczajnie wyparuje.
  • Osłabiające ciepło - w związku z tym, że niksy są stworzeniami zimnokrwistymi wszelkie wysokie temperatury je osłabiają. Tak więc niksy unikają przebywania w pobliżu np. kominków, w upalnie dni muszą wyjątkowo dbać o utrzymanie niskiej temperatury ciała, w bezpośrednim kontakcie z istotami ognia bądź magami w zasadzie nie mają szans na przeżycie (wyparowują) (+10 do obrażeń zadawanych od ognia).

Rozkład AP

  • Siła - 3
  • Zręczność - 7
  • Szybkość - 5
  • Wytrzymałość - 4
  • Inteligencja - 6
  • Siła woli - 5

Ograniczenia

Mag - każda, poza kapłanem i czarnoksiężnikiem

Rzemieślnik - krawiec

Rekrutacja

Oficjalny regulamin rekrutacji do rasy premiowanej